czwartek, 1 listopada 2012

Jajecznica i ...

Co jak co, ale jajecznicę po prostu wypada umieć robić.
Nie za suchą, nie za wodnistą, w sam raz wilgotną,
i niechby nie przesoloną...

Ja robię to tak:
na rozgrzany olej wrzucam pokrojoną w zgrabne kostki kiełbaskę
(lub/i cebulkę). Gdy jest już podrumieniona wbijam wprawnie tyle jaj,
ile domowników do poczęstowania.
Delikatnie mieszam białko, tak by nie uszkodzić żółtek.
Gdy białko jest już ścięte (czyli białe) mieszam całość, łącznie z żółtkami.
I prawie natychmiast ściągam z gazu. Sól do smaku.

Smaczna jest taka jajecznica jedzona na gorąco, podana z jeszcze ciepłymi grzankami np, z razowego chleba, posmarowanymi maśłem dopiero po wyjęciu z opiekacza (cenię taki zaciskany, jak gofrownica).

Mniam, mniam...

Agnieszka
Mama Dużej Rodzinki

PS. Co poniektórzy, jak mój śp. Tata przepadają za jajecznicą
usmażoną ze świeżym lubczykiem...



2 komentarze:

  1. jeżeli jajecznica ma być smaczna,to na pewno nie na oleju...

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Anonimie.
    Jak to mówią: "Co kto lubi..."
    I ja, gdy robię bez kiełbaski, wolę masło.
    Ale już na maśle kiełbaski nie obsmażę na złoty kolor, by nie przypalić masła (ponoć mocno niestrawne). A może i na to jest jakaś sztuczka?
    Czekam na podpowiedzi. I pięknie dziękuję za odzew.
    To takie sympatyczne, widzieć, że Ktoś czyta mojego bloga i chce coś dorzucić.
    Zapraszam...

    OdpowiedzUsuń

Translate

Moje blogi