Słodki, nieco kwaskowy i zimny - gotowiec z mojego zamrażalnika.
Oto różyczka, za którą przepadają moje maluchy.
Śliwki tzw.prawdziwe węgierki, rozerwałam na połówki,
odrzuciłam pestki, ułożyłam skórkami na dół, na blachę,
i wyprażyłam w gorącym piekarniku, razem z pokrojonym
rabarbarem (rośnie w tym roku jak szalony!).
Gdy śliwki zrobiły się brązowawe rozciapałam wszystko widelcem,
dodałam do smaku cukru, wymieszałam i ostudziłam.
Zimną masę nałożyłam do silikonowych foremek*) w kształcie różyczek.
I do zamrażalnika.
R E W E L A C J A ! Dzieciaki (i nie tylko one)
uwielbiają skrobać zmrożone różyczki łyżeczką i zajadać niespiesznie.
Na zdjęciu widać efektowny szron, tuż po wyciągnięciu różyczek
z zamrażalnika.
*) Oto foremki, mam takie dwa zestawy, wygodnie mieszczą
się obok siebie w piekarniku.
W tych foremkach silikonowych można zarówno piec kształtne ciasteczka,
jak i zamrażać deserki własnego pomysłu.
Agnieszka
Mama Dużej Rodzinki


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz