sobota, 6 października 2012

Ale deser!

Już po obiadku? To może deser...

Słodki, nieco kwaskowy i zimny - gotowiec z mojego zamrażalnika.
Oto różyczka, za którą przepadają moje maluchy.
Śliwki tzw.prawdziwe węgierki, rozerwałam na połówki,
odrzuciłam pestki, ułożyłam skórkami na dół, na blachę,
i wyprażyłam w gorącym piekarniku, razem z pokrojonym
rabarbarem (rośnie w tym roku jak szalony!).
Gdy śliwki zrobiły się brązowawe rozciapałam wszystko widelcem,
dodałam do smaku cukru, wymieszałam i ostudziłam.
Zimną masę nałożyłam do silikonowych foremek*) w kształcie różyczek.
I do zamrażalnika.

R E W E L A C J A !  Dzieciaki (i nie tylko one)
uwielbiają skrobać  zmrożone różyczki łyżeczką i zajadać niespiesznie.

Na zdjęciu widać efektowny szron, tuż po wyciągnięciu różyczek
z zamrażalnika.

*) Oto foremki, mam takie dwa zestawy, wygodnie mieszczą
się obok siebie w piekarniku.
W tych foremkach silikonowych można zarówno piec kształtne ciasteczka,
jak i zamrażać deserki własnego pomysłu.


Agnieszka
Mama Dużej Rodzinki
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate

Moje blogi