Nim artysta złapie za pędzel, nauczyciel za dziennik,
a bloger za myszkę i klawiaturę, trzeba się pokrzepić.
Coś lekkiego?
Ok.
Grzanki z opiekacza (takiego zamykanego od góry, jak gofrownica)
wspaniale odświeżą chlebek nawet i dwudniowy.
(lub zamrożone kromki).
Do opiekania zawsze wkładam dwie warstwy, czyli jedna kromka
na drugiej. Wtedy są chrupiące, a jednocześnie nie wyschnięte.
Wkładam do opiekacza bez masła i sera
(tego ostatniego niemal nie używam w kuchni).
Po wyjęciu grzanek, zamiast na talerz, podaję je na desce,
by nie stygły za szybko.
I teraz, do wyboru, do koloru: można smarować masłem, oliwą,
nacierać ząbkiem czosnku (ale nie przed wizytą u dentysty!),
obkładać wędliną i co tam komu wena podpowie.
A może ktoś woli miód?
Nawet gdy trafi się post, o chlebie i wodzie,
to tak podany chlebek,
bez niczego, jest wspaniały...
Tylko, co to za umartwienie?
A jabłuszka, jak widać, zawsze warto mieć pod rękę.
W kubku mam zieloną herbatę, do której wrzuciłam pokrojoną
i zamrożoną tzw. cytrynę północy, czyli pigwę.
Kupiłam niedawno ze 2 kg u babcinki - ogrodniczki,
w centrum Szczecina. Pokroiłam na ósemki, trzymam w zamra-
żalniku i wrzucam po 2-3 kawałki do herbaty.
Coby się nie dać jesiennym katarom.
Agnieszka
Mama Dużej Rodzinki

Po takim śniadaniu maluję, a co powstanie wrzucam na blog:
http://naszadomowagaleria.blogspot.com/2012/10/oczekiwanie.html
a bloger za myszkę i klawiaturę, trzeba się pokrzepić.
Coś lekkiego?
Ok.
Grzanki z opiekacza (takiego zamykanego od góry, jak gofrownica)
wspaniale odświeżą chlebek nawet i dwudniowy.
(lub zamrożone kromki).
Do opiekania zawsze wkładam dwie warstwy, czyli jedna kromka
na drugiej. Wtedy są chrupiące, a jednocześnie nie wyschnięte.
Wkładam do opiekacza bez masła i sera
(tego ostatniego niemal nie używam w kuchni).
Po wyjęciu grzanek, zamiast na talerz, podaję je na desce,
by nie stygły za szybko.
I teraz, do wyboru, do koloru: można smarować masłem, oliwą,
nacierać ząbkiem czosnku (ale nie przed wizytą u dentysty!),
obkładać wędliną i co tam komu wena podpowie.
A może ktoś woli miód?
Nawet gdy trafi się post, o chlebie i wodzie,
to tak podany chlebek,
bez niczego, jest wspaniały...
Tylko, co to za umartwienie?
A jabłuszka, jak widać, zawsze warto mieć pod rękę.
W kubku mam zieloną herbatę, do której wrzuciłam pokrojoną
i zamrożoną tzw. cytrynę północy, czyli pigwę.
Kupiłam niedawno ze 2 kg u babcinki - ogrodniczki,
w centrum Szczecina. Pokroiłam na ósemki, trzymam w zamra-
żalniku i wrzucam po 2-3 kawałki do herbaty.
Coby się nie dać jesiennym katarom.
Agnieszka
Mama Dużej Rodzinki

Po takim śniadaniu maluję, a co powstanie wrzucam na blog:
http://naszadomowagaleria.blogspot.com/2012/10/oczekiwanie.html


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz