Placuszki, po które rączka sama się wyciąga...
0,5 kg dyni starłam na tarce, na grubych oczkach,
dodałam ok. 0,5 kg mąki (pół na pół krupczatki i pełnoziarnistej)
i 3 jaja (od własnych kurek!), do tego szczypta soli i
dokładnie wymieszać.
Smażyłam na rozgrzanym oleju rzepakowym, na złocisty kolor,
uciskająć każdy z placuszków łopatką.
Na półmisku opruszyłam cukrem pudrem.
Część zjadaliśmy z musem jabłkowym z papierówek, własnej roboty.
Mniam, mniam...
Agnieszka
Mama Dużej Rodzinki


0,5 kg dyni starłam na tarce, na grubych oczkach,
dodałam ok. 0,5 kg mąki (pół na pół krupczatki i pełnoziarnistej)
i 3 jaja (od własnych kurek!), do tego szczypta soli i
dokładnie wymieszać.
Smażyłam na rozgrzanym oleju rzepakowym, na złocisty kolor,
uciskająć każdy z placuszków łopatką.
Na półmisku opruszyłam cukrem pudrem.
Część zjadaliśmy z musem jabłkowym z papierówek, własnej roboty.
Mniam, mniam...
Agnieszka
Mama Dużej Rodzinki



Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńŚwietnie, Magdo, że się odzywasz, jako pierwsza na tym blogu czytelniczka.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię specjalnie w imieniu swoim i bywalców tego bloga,
A może byś udostępniła tu oba przepisy?
Popróbujemy...
Na prośbę Magdy próbowałam poprawić "byka" w jej wpisie i nie udało się,
OdpowiedzUsuńdlatego wykasowałam, i wpisuję ze swojego konta juz z poprawną pisownią
"musiało"
Cyt.:
Dynia piekna , aż szkoda ją kroić......ja uwielbiam zupe z dyni mojej Teściowej na słodko z zacierkami - może być jako deser, a druga wersja na ostro od mojej przyjaciólki........ale wersji placuszkowej nie znam, a jeszcze ten mus jabłkowy, .......uuuuuuummmmmmmnnnnniiiiiaaaaaam to musiało być pycha. Pozdrawiam, życzę następnych ciekawych pomysłów Magda